Ożenię kwadrat dwupokojowy w Zielonej Górze.

Widziałeś, usłyszałeś coś zabawnego i chcesz się podzielić? Chcesz się pośmiać? A może zwyczajnie chcesz poprawić sobie humor?

Moderator: t90

Awatar użytkownika
wezuwiusz3
Generał
Generał
Posty: 1826
Rejestracja: 28 wrz 2010, 17:08
Gender: None specified - None specified
Zodiac: Gemini

Ożenię kwadrat dwupokojowy w Zielonej Górze.

Postautor: wezuwiusz3 » 10 mar 2016, 18:03

Buszując trochę po Allekórewsko drogo ,natchnąłem się na takie ogłoszenie ,ale szczegółami Was nie będę nudził ,bo opis za to jest debest. :grin:

Uszanowanie. Mam do opchnięcia mieszkanie dwupokojowe w Zielonej Górze. Powstanie apartamentowca datuje się na rok 1992, a wspomniany lokal mieszkalny znajduje się na parterze czteropiętrowego klocka. Jeszcze gdzieś tak w okolicach roku 1996, osiedle Zastalowskie było malownicze jak fundamenty niedokończonej elektrowni atomowej w Żarnowcu. Potem już było lepiej, za sprawą rosnących badyli, które uprzyjemniały czas alergikom, których poznajemy po wiszących do kolan smarkach

IDEALNA LOKALIZACJA...298,2 km do Pobierowa, żeby błysnąć pannom wełną na klacie i raptem 159,7 do Karpacza, aby móc zobaczyć zmagania niewiast, zdobywających najwyższy szczyt Karkonoszy w szpilkach...

Przejdźmy jednak do meritum :D Kwatera składa się z dwóch pokoi, kibla, sanitariatu oraz ganka.
* Izba większa ma powierzchnię 19,125 m.kw i co prawda cygańskiego wesela się tam nie zrobi, ale lekki biwak ze szwagrem zawsze :P
* Izba mniejsza parlamentu 7,875 m2-tutaj można zamontować piętrowe prycze i skwapliwie upchnąć gówniarzy, jednocześnie korzystając z pakietu +500 (już od kwietnia w promocji). W pomieszczeniu zamontowana szafa z lustrem, więc spokojnie dzieciaki mogą uskuteczniać choreografię a'la Parkinson.
* Aula 6,96 m2- niby niewielki, ale spokojnie wystarczy miejsca na przywitanie gości chlebem i solą. Tutaj także jest szafa wbudowana i w tej chwili żarty się kończą, bo wyciąganie bombek choinkowych jest jednocześnie wspinaniem się na wyżyny ekwilibrystyki.
* Czasoumilacz kobiet 6,93 m2 z meblami w zabudowie oraz sprzętem Amica 8 lat po gwarancji.
* Wychodek. W umywalce od 6 lat poci się syfon.
* Łazienka. Faktycznie, to ten wątek wolałbym pominąć, ale nie jestem w stanie. Gdyby Andrzej Gołota tak wprawnie unikał ciosów jak ja remontu tego pomieszczenia to obecnie mielibyśmy w posiadaniu naszego pięściarza wagi ciężkiej pasy federacji WBO, HBO, PKO oraz nawet Polsat Romans. Co tu dużo mówić, jest to skansen idealny dla osób, które mają dalej do Biskupina niż do Zielonej Góry, a chciałyby podziwiać obiekty z tamtych czasów. Ponieważ z łazienki został wydzielony osobny kibel, na podłodze pojawiła się płyta pilśniowa o niestety, niskiej klasie ścieralności...
* Furtka frontowa do chałupy obita boazerią czyli tradycyjnym przysmakiem korników,
* Do obiektu przynależna jest piwnica do której- o dziwo- przez 10 lat nie włamał się żaden chlor,
* Teraz coś dla pasjonatów agroturystyki, mianowicie balkon. Kubatura wolnej przestrzeni wydatna jak biust gwiazdy porno. Dodatkowo zabezpieczona profesjonalną siatką, która zapobiega ewentualnym pomysłom kota względem dezercji (tutaj bardzo ważna uwaga- podczas imprezy nie należy wyrzucać fajansu na zewnętrzną, bo wraca),
* 3 lata temu, dokładnie w listopadzie dokonano oficjalnego oddania ocieplenia klocka styropianem. To był szczególny dzień w życiu lokatorów, bowiem mogli oglądać ulubione seriale oraz powtórki ulubionych seriali będąc nieskrępowani szwami kożuchów z gęsiej dermy, * W roku ubiegłym, pierwszy kwartał poświęciłem tuningowi optycznemu chałupy. Naturalnie za sprawą kochanej Córki, która niepotrzebnie poleciała do kumpeli i wróciła z wiadomością : Krzysiek, meble dla 5-latków już nie są glamour. Faktycznie grawerka cyrklem na meblu prezentowała już cały wachlarz ofert rynku muzycznego. Od Tokio Hotel po Slums Attack. Remanent 2 pokoi zaplanowałem na dwa dni, ale chyba coś poszło nie tak, bo akcja trwała kwartał. Efekty wizualne są jednak widoczne, tylko kot się przez pół roku dąsał, bo nastąpił koniec z kimaniem na telewizorze. We wszystkich pomieszczeniach, gdzie w ścianach jest zainstalowany system windows, są zamontowane prześliczne roletki materiałowe wraz z prowadnicami. Wybór rolet to jest dla faceta trauma, bo chce szybko odpękać temat i muszą być prowadnice, żeby roleta nie waliła w ramę od windowsa jak piorun w jabłoń, zagłuszając baśnie opowiadane przez Szaranowicza. Ale wtedy najczęściej facet jest zaskakiwany pytaniem partnerki : " A jakie weźmiemy kolory, bo teraz są modne pastelowe?" ? To jest dla faceta pytanie tak głupie jak dla przedsiębiorcy druk ZUA w Zakładzie Utylizacji Starców (ZUS). Mężczyzna bowiem rozpoznaje trzy kolory- biały, nie biały i czarny. W takiej sytuacji można posunąć się do fortelu i jednocześnie przypunktować mówiąc: "Zadzwoń po swoją mamusię, bo ona się zna na wszystkim". Wtedy wjeżdża teściowa- prototyp promptera. I tam za 15 minut kolory pasują do wszystkiego jak w tyczka do kontaktu. Są w pełni kompatybilne z korkiem od wanny, wnętrzem słuchawki domofonu, a nawet z nicią która pokrywa przewód zasilający od prodiża. W oknie balkonowym oraz w drzwiach zamontowane rolety zewnętrzne. Żaden tam antywłamaniowy cymes, bo gdyby się szpak dobrze rozpędził to zatrzymałby się dopiero na szybie...

* Obecnie w chawirze hula Internet z sieci UPS, ale to pewnie stan chwilowy, bo już się prezes bierze za internautów,
* W pobliżu lokalizacji znajdują się :
- Poczta (kolejki jak w PRL-u za herbatą "Madras") 200m ,
- Zajefajna cukiernia "Grono" 50m ,
- Dyskont Intermarche, gdzie z 7 razy opchnięto mi kurodaktyla o zapachu zwłok w daleko posuniętym rozkładzie, 200m,
- Stacja paliw - wóda, wino, piwko oraz bezołowiowa i polo cocta do wysokoprężnych, 300m,
- Warzywniak 200m,
- Magiel z napojami rozrywkowymi "MAX", 200m,
- Trochę dalej jest do "ASA", ale za to z górki...jakieś 350 m
- Dla lubiących machnąć w niedzielę rączką w okolicach klatki piersiowej jest obiekt sakralny. Odległości precyzyjnie nie podam, ale wydaje mi się, że tak na czas wyjarania szlugi się dojdzie.
- Kilometr mamy do obiektu w którym możemy błysnąć przed pospólstwem kartą lojalnościową " Skarbonka" Auchan...
- Półtorej mili musimy przebyć z kapcia, aby kupić wędlinę prosto z myjni w Tesco. Jest pod górkę, ale w tamtą stronę lecimy raczej na pusto. Z powrotem za to ciężar już będzie robił swoje na zjeździe ze wzniesienia,
- Na dzielnicy jest "Biedronka" oraz "Lidl".
- Z balkonu widać szkołę podstawową. Nie ma gimnazjum, więc szanse na zebranie łomotu są bardzo niewielkie,
- Bezpieczny, niestrzeżony parking, ale daję świadectwo, że nie zamykałem swojego Mondeo prze dwa lata i nie zginął z niego nawet patefon o wartości 2 euro (jeżeli w środku byłaby płyta z utworami Mandaryny).
Oczkiem w głowie spółdzielni mieszkaniowej jest właśnie troska o bezpieczeństwo lokatorów. To bez dwóch zdań. 2 lata temu w Sylwestra na dzielnicy pojawiło się szesnaście radiowozów . Myślałem, że ma to związek z zachowaniem mojego szanownego szwagra, który w kulminacyjnym momencie imprezy strzelił mi z racy w plecy. Niestety władzy nie chodziło o niego, W kolejce na dziale garmażeryjnym można owszem usłyszeć głosy pań w wieku zaawansowanym, że po osiedlu włóczą się kawalerowie pozostający bez stałego czy nawet tymczasowego zatrudnienia. Te opinie są błędne i wynikają z elementarnego braku wiedzy z zakresu zoologii. Otóż oni się nie włóczą, oni migrują. Na takie zachowania zwróciłem uwagę już 20 lat temu. Wracając z jakiejś imprezy (obecnie melanż) zaobserwowałem, że osobniki zaczynają się wynurzać ze swoich nor tak w okolicach godziny 16-tej w nocy. Wtedy zbierają się w stadzie i co fascynujące, każdy z nich przynosi ze sobą jakieś produkty potrzebne do przeżycia dnia. Jeden ma dwie butelki, drugi dwa złote, trzeci dwie szlugi. I to jest zupełnie niezależne od pory roku. W zimie owszem, migrowanie zaczyna się trochę później, ale to pewnie ze względu na dbałość o odpowiednią ciepłotę ciała. Około 10-tej przed południem, kiedy żółty już się nieco wychyli zza chmurek, zaczyna się zwyczajowe wygrzewanie futra na trawniku za warzywniakiem. Po tym, jakże pięknym rytuale, osobniki rozchodzą się do nor, gawr, dziupli i gniazd. Fenomenalne zjawisko, bo oni intuicyjnie wiedzą, że matka woła na talerz pomidorowej. Ale najciekawiej zaczyna się robić wieczorem. Wtedy najczęściej dochodzi do walki o samicę pod sklepem monopolowym. Egzemplarz samicy, jest zazwyczaj mocno nadgryziony zębem czasu, ale to jest dla osobników sprawą zupełnie wtórną. Walka zwyczajowo nie trwa długo, ale w kulminacyjnym momencie naprawdę jest na co popatrzeć (zawsze z ukrycia, bo oni nie znoszą konkurencji). Wiadomo, zwycięzca bierze wszystko. W skład pakietu wchodzi niewiasta, jej 4 zęby oraz ondulacja, którą ostatni raz "tleniła" jak Kiszczak szedł do pierwszej klasy. Ale nie to jest wzruszające. Najbardziej chwyta za serduszko jak koledzy holują przegranego. Wtedy padają teksty, które potrafią doprowadzić do łez nawet największego twardziela: "Ty do niej nie pasowałeś" albo "Do 3 sekundy wyraźnie prowadziłeś" I to jest piękne w moim byłym osiedlu.

Teraz dosyć istotna sprawa. Nie interesuje mnie sprzedaż kwadratu z udziałem pośrednika, bo po pierwsze co on mi może w tej sytuacji zaoferować ? Po drugie, nie wiem czy zauważyliście, że 95% pośredników w obrocie nieruchomościami ma na imię Mirosław, dwa komplety wąsów i aktówkę z gęsiej dermy. Co innego deweloperzy. Pełen wachlarz imion, ale kiedy czytamy o ich dokonaniach w tabloidach to się okazuje, że nazwiska mają w postaci jednej litery :D Po trzecie mam już umowę z siecią telefonii komórkowej P..s, która wystawia mi faktury po 800 złotych za telefon z którego nie korzystam.

Chciałbym też chwilę poświęcić sąsiadom z którymi przyszło mi się rozstać :( Spędziłem z Nimi 10, krotochwilnych lat, które będę wspominał z należytą nostalgią. Miałem przyjemność poznawać ludzi w sytuacjach wyjątkowych. W dzień wprowadzenia się jeden z sąsiadów bardzo sprawnie znalazł zamiennik bruderszaftu i przedstawił się słowami: "Siema sąsiad, pożycz piątkę". Byli też lokatorzy będący w pionie jedynie przez jakiś czas, ale bardzo barwni. Była sąsiadka, która w godzinach poza ciszą nocną dbała, aby sąsiedzi zapoznali się praktycznie z definicją słowa- megalomania. Przez 16 godzin serwowała utwór "Ona tańczy dla mnie". Ja odwdzięczałem się subwooferem przy suficie z akompaniamentem kapeli "The Prodigy". Takich sympatycznych chwil było mnóstwo. Jednak najmilej wspominam sąsiada-artystę dla którego sztuki ludzie nie znajdywali zrozumienia i był traktowany z nienależytym ostracyzmem. Kiedy leżał w przedsionku klatki schodowej, zgromadzeni ludzie z oburzeniem komentowali, że pewnie leży naświetlony produktem C2H5OH. Nic bardziej mylnego. On właśnie wtedy tworzył performance. Jego wieczorne spacery z psem przypominały połączenie parkuru z wędkarstwem spiningowym. Fantastyczne widowisko, które powinno być wystawiane mediolańskim teatrze La Scala. Za tym będę tęsknił jak Kasia Waśniewska za Bartoszem.


Chętnych do oględzin budy zapraszam serdecznie do kontaktu telefonicznego lub przez pocztę elektroniczną. Ponieważ na co dzień zajmuje się powożeniem metalowym rydwanem w transporcie międzynarodowym oględziny mogą się odbyć raczej w weekend.

Teraz przyjdzie mi się zadłużyć w forintach i kupić chałupę spłacając raty do momentu w którym zadam sobie pytanie- Trzymać mocz czy kierownicę ?

Pozdrawiam serdecznie. Krzysiek Fleter, syn Janusza :P


Jak doczytaliście do tego miejsca ,to Wam gratuluję zawzietości ,a jak Byście mieli mały niedostatek twórczości POetyckich ,to poczytajcie sobie coś jeszcze na temat sprzedaży samochodu ,przez tego samego poetę. :grin:
Poemat pod tytułem....
Ford Mondeo GHIA ... zadbany jak płuca górnika :P

Siemanko. Do opylenia bolid Ford Mondeo TDCI, którego powstanie datuje się na rok 2001, a więc dokładnie 1009 lat po zgonie Mieszka I. Z autem jestem związany od 4 lat i można śmiało powiedzieć, że panuje między nami szorstka przyjaźń. Polega ona na tym, że jeżeli zainwestuję w tego trupa 1000 zeta, to przejadę jakieś 400 kilometrów. Ale, żeby totalnie nie zniechęcać potencjalnych kupujących dodam od razu, że od kiedy autem powozi moja życiowa partnerka, nic się z nim nie dzieje. Warunek jest jeden. Podczas pobytu w kokpicie w ogóle się nie odzywam, bo jak tylko żelastwo wyczuje mój głos (sopran) to automatycznie mogę hak wkręcać. Sytuacji kiedy byłem do tego zmuszony było bez liku. Porzucałem auto w miejscach tak dziwnych jak poglądy Jarosława. Z reguły auto zaczynało swoje fochy, gdy było potrzebne. Np. podczas dojazdu do roboty zdechło w lesie. Chooy z tym, że musiałem dojechać na Świecko, żeby się załapać na busa, który mnie dowlecze do roboty, ale fakt jest faktem, że Ford wtedy odmówił posłuszeństwa. Wtedy mój imiennik musiał zachrzaniać przez Cybinkę 210 km/h (fotoradar w takiej sytuacji jest otępiały jak gówniarz z chorobą lokomocyjną). Takich krotochwilnych momentów było w czasie naszego związku przyczynowego- skutkowego od groma. W tej chwili nie mam gwarancji, że przez tego trupa dożyję czterdziestki (planowana na wrzesień). W żelastwie wymieniam wszystko na bieżąco, tylko dlatego, żeby moja dziewczyna dotarła na parking przed kamienicą. Ja tego auta już nie używam i jest mi o tyle łatwiej, że jestem częściej w Paryżu, niż w Zielonej Górze. Kiedy wracam to kieruję wzrok w stronę płyt chodnikowych, żeby tego złomu nie oglądać. O dziwo, ten chlor nie rdzewieje w porównaniu do aut z tej samej stajni, ale nie wiem dlaczego. Tak szczerze to częściej miałem okazję oglądać auto od spodu, niż obserwować barwę lakieru. Więc blacharka jest spoko jak na te lata. Pora wspomnieć o wyposażeniu. No prawie Wersal zbliżony do warunków jakimi dysponował były prezydent Ukrainy, pan Janukowycz. W wyposażeniu rydwanu znajdują się m.in. :

* Skórzana, jasna tapicerka ze świnki (oferta nie dla uchodźców)...
* 10 poduszek powietrznych (teściowa niech daje raczej z laczka)...
* Fabryczne radio z takim bitem, że odbiera nawet na dole w Wieliczce...
* Taborety przednie podgrzewane...
* Zydel kierownika pojazdu regulowany elektrycznie w iluś tam płaszczyznach...
* Centralny wytrych z funkcją domykania i otwierania okiennic (obecnie do naprawy, bo się rozkodował)...
* Wspomaganie kierownika (sprawne)...
* Klimatyzacja automatyczna (śmiga jak agregat w prosektorium)...
* 4 windowsy regulowane prądem...
* Immobiliser wykonany własnym sumptem ( nie wiem po,co skoro właściciel miewał kłopoty z uruchomieniem)...
* Akumulator dedykowany do tego modelu, kupiony za 150 zeta, bo ktoś roztrzaskał auto na brzozie wracając z zabawy w remizie...

W żelazie zostały wymienione następujące części oraz dokonane czynności:
* Alternator dwukrotnie (oferta z gazetki Lidla- używany)...
* Rozrusznik dwukrotnie (elektryk się nobilitował w zawodówce)...
* Regeneracja odbytu migomatem...
* Pompa wstępna w gąsiorze na wachę (to podobno była przyczyna wielokrotnych zasłabnięć)...
* Płukanie żołądka...

* Obecnie motor jest wypełniony olejem Kujawskim Mobile 3000 Super 5W30, a nie jakimś shitem z frytkownicy w Pobierowie...
* Rozrząd na łańcuchu, więc jest niewielkie ryzyko, że tłoki wyfruną przez maskę...
* Bez dziadowskiego, wymyślonego w lepiance systemu Common Rail...

Dopuszczam zamianę na motocykl Yamaha R1 lub na samochód Alfa Romeo 147 (lżejszy, to łatwo pchnąć)...
Zapraszam również do udziału w mojej innej aukcji :D


Dodano 2016-03-06 23:17
Pamikon zadziałał. Z wymianą akumulatora wiąże się anegdota tak zabawna jak dla zmarłego wiadomość o dwudaniowym obiedzie na stypie. Już prawda model z dolnej półki wybrany, PIN wklepany, drukarka trzaska fakturę, a po wymianie akumulatora klucze w kokpicie, centralny zamknięty jak gość za kradzież batona, wiatr taki, że musiałem cegłę do kaptura włożyć. Na szczęście znalazłem jakąś listewkę i przy pomocy ekwilibrystycznych figur zdołałem ruinę otworzyć...

Dodano 2016-03-06 23:59
Napalonemu na gablotę klientowi jestem skłonny udzielić pożyczki w postaci kominiarki, żeby się mógł szybciej w banku rozmówić odnośnie chwilówki :D

Dodano 2016-03-07 00:07
Nie bez znaczenia jest fakt, że zakup wyżej wymienionego modelu jest idealną okazją do konfliktu z rodziną. Podczas spiny przy niedzielnym obiedzie można komuś nielubianemu aktualnie powiedzieć: \"Zapisałem Tobie Forda w testamencie\" ...i będzie po rozmowie...


Dodano 2016-03-07 00:14
Ważna informacja. Kupujący musi zwrócić się z prośbą do swojego pracodawcy o przelewanie poborów na konto najbliższego warsztatu...


Dodano 2016-03-07 00:31
Zakup samochodu może się bardzo szybko zwrócić. Wystarczy tak po upływie kwartału zapisać się do teleturnieju np. \"Jeden z dziesięciu\" i trafić na pytanie z kategorii \"Linki holownicze\" i główna wygrana jest pewna...

Dodano 2016-03-07 00:34
Auto jest bezwypadkowe, bo niezmiernie trudno jest o kolizję na podnośniku w warsztacie...

Dodano 2016-03-07 00:51
Kupujący powinien się charakteryzować idealnym wyczuciem czasu. Kiedy inni użytkownicy asfaltu wymieniają opony na zimowe koniecznie trzeba wkręcić zaczep do holowania...

Dodano 2016-03-07 00:59
Do auta jest przypisana karta pojazdu. To jest jedyny dokument, którego nie zajumał Kiszczak...

Dodano 2016-03-07 01:28
Właśnie skrobnął do mnie jakiś absolwent placówki w Tworkach. Pozwolę sobie przytoczyć treść zażalenia w oryginale \"Gdzie informacja o gównianym TDCI, który jak padnie to trzeba samochód oddać na żyletki bo remont przewyższa jegp wartość?\". Z siedmiu miliardów ludzi na tym globusie znalazł się jeden, któremu robi różnicę z jakim silnikiem auto będzie pchał. Jednocześnie żywię głęboką nadzieję, że ten erudyta nie odpisuje w podobnym tonie w odpowiedziach na oferty matrymonialne, bo sobie w końcu rękę złamie...

Dodano 2016-03-09 13:26
Telefon do sprzedającego 572 479 990
Gdybym nie odbierał to proszę próbować w innych porach, bo uprawiam najgłupszy zawód świata i powożę metalowym rydwanem w transporcie międzynarodowym. Ta dyscyplina wymaga aktywności o różnych porach dnia i nocy, a najczęściej odbywa się w systemie woda, konserwy i jazda bez przerwy.

Dodano 2016-03-10 09:29
Niewtajemniczeni w historię motoru TDCI pewnie nie wiedzą, ale ten skrót oznacza To Dalszy Ciąg Inwestycji...

Dodano 2016-03-10 09:33
Dzięki Fordowi miałem okazję być zaproszony do quizu organizowanego przez Inspekcję Transportu Drogowego pt. \"Kto prowadził pojazd?\". Wysmażyłem priorytetowe pismo do centrali ITD z prośbą o podpowiedź, bo zapomnieli przysłać ślicznej fotografii z fotoradaru, ale mimo upływu ponad 2 lat nie otrzymałem odpowiedzi. A już kupiłem piękny album w Empiku, specjalnie na zdjęcia z fotoradarów...

Dodano 2016-03-10 09:39
Na sobotę awizację na oglądanie żelastwa zaklepał pewien jegomość. No i w tej sytuacji nie wiem czy mam się śmiać czy płakać. Jutro mam dać cynę, kiedy to będę kołował w Zielonej Górze (hrabstwo lubuskie). Muszę uprzedzić z odpowiednim wyprzedzeniem, po potencjalny klient z rodziną pewnie ma od groma spraw związanych z ceremonią. Na pewno spowiedź, odebranie smokingu i garsonki z magla oraz wystrojenie dzieci w folklorystyczne stroje. Standard...

Dodano 2016-03-10 09:52
W październiku roku pańskiego 2015 organizowaliśmy osiemnastkę córki. Oczywiście Fordzik odmówił współpracy kiedy trzeba było pojechać po tort i inne duperele. Impreza odbyła się bez większych zgrzytów i udziału dzielnicowego. Po melanżu przy \"śledziku po giżycku\" oraz siedemnastu flaszkach \"Starogardzkiej\" postanowiłem czynnie się włączyć w walkę ze strukturalnym bezrobociem. Wysmażyłem anons \"Zatrudnię do ogarnięcia po 18-tce córki. Uprawnienia na sychacz...\". Niestety serwis ogłoszeniowy na \"O\" dokonał aborcji anonsu mimo, że wszystko było na tip-top, a nawet więcej, bo zaznaczyłem, że jest to robota sezonowa. Nie zgadzałem się z usunięciem ogłoszenia, więc zacząłem korespondencję z serwisem na \"O\". Zawsze odpisywała jakaś Madzia, a sens odpowiedzi był taki jak użycie betonowej płyty do nauki pływania...

Dodano 2016-03-10 14:57
13 listopada 2015 roku, piątek. Wróciłem styrany z roboty, ale sobie wykminiłem, że pojadę w odwiedziny do cioci i babci. Raptem 120 kilosów, ale dla Forda to już jak udział w \"Dakarze\". Sernik wiedeński kupiony za dwadzieścia sześć czterdzieści ( płatne gotówką ), pysk spryskany \"Brutalem\", córka wylaszczona, zięciu w mokasynach.Jednym słowem szykowały się wakacje marzeń. Pozostało tylko odwieźć mojego kumpla do Nowej Soli. Pasy odpinaliśmy już po jakichś 800 metrach zanim się zaczął pas startowy. Tuż pod oknami nowej remizy PSP. Korek jak z Zielonej Góry do Dorohuska, ale co tam. Defibrylacja, sztuczne oddychanie i karmienie bydlaka bezpośrednio paliwem do filtra. Zapomnijcie, że zapalił. Już po 2 godzinach od, jakże niespodziewanej awarii, przybył szwagier kotlesia uzbrojony w postronek. Odholował mojego milusińskiego na parking i tak nastąpiły ciche dni, które trwały do 23 grudnia. Odebrałem z dziewczyną furę, za sprzedaną nerkę uregulowałem rachunek i postanowiliśmy już w innym składzie zrealizować wcześniej zaplanowaną wizytę. Radość trwała do wyjazdu na drogę ekspresową S3. Oczywiście mondek nie byłby sobą, gdyby się spier...ił ciut wcześniej w mieście i mógłbym zawrócić oraz dojechać do warsztatu w którym mam już łóżko polowe oraz naczynia i sztućce. Zdechł na S3 i musieliśmy zawracać dopiero na węźle Sulechów. W Cigacicach nastąpił szybki rekonesans, bo było z górki, a kłopot dotyczył kwestii związanych z ładowaniem alternatora. Niestety, żeby otworzyć pokrywę silnika trzeba zgasić klamota, bo do otwarcia trzeba użyć kluczyka. Ja proponuję inżynierom z Forda, aby do tej czynności jeszcze była wymagana pisemna zgoda pradziadków. Połowę listopada i dwie dekady grudnia miałem okazje testować subtelne różnice pomiędzy autobusami komunikacji miejskiej. W teście brał udział Neoplan na ropę, Mercedes zasilany gazem oraz Ikarus napędzany węglem kamiennym. Moja narzeczona Sylwia, gustowała jednak w romantycznych spacerach. Za ręce się nie trzymaliśmy, bo były powyginane jak liście paproci.

Dodano 2016-03-10 15:45
Warto przy okazji wspomnieć o walorach terapeutycznych jakie posiada wystawiony na sprzedaż, unikatowy egzemplarz. Dajmy na to, kogoś wyrzucili z roboty, chociaż sumiennie wykonywał swoje obowiązki jako ochroniarz w bibliotece, będąc zatrudnionym na jedną ósmą etatu. To jest wysoce traumatyczne przeżycie. Albo komuś ukradli w 1993 roku rower \"Wigry 3\" spod klatki schodowej i do tej pory się nie może otrząsnąć. Bywają też przypadki, że córka \"zaskoczy\" akurat z pseudokibicem. No po tym to ciężko dojść do siebie, a Mondeo załatwia takie sprawy w tempie ekspresowym. Po prostu pogrążony w depresji wychodzi przed blok, dom, namiot lub węzęł ciepłowniczy, patrzy na Forda i uświadamia sobie momentalnie, że są jednak na świecie gorsze tragedie.



Link:
BBcode:
HTML:
Hide post links
Show post links

Wróć do „Humor”



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość